Szczecinek.org
http://szczecinek.org/forum/

Pierwsi polscy mieszkańcy Szczecinka.
http://szczecinek.org/forum/viewtopic.php?f=3&t=3606
Strona 1 z 1

Autor:  Waldek [ 05 Mar 2016, 11:02 ]
Temat postu:  Pierwsi polscy mieszkańcy Szczecinka.

Oto następny dokument.

Załączniki:
Komentarz do pliku: Ten dokument dotyczy mojej rodziny.
Zobaczcie dolna okrągła pieczątkę to jest po Niemiecka.

1 001.jpg [795.43 KiB]
Ściągnięto 430 razy

Autor:  robot humano [ 06 Mar 2016, 08:59 ]
Temat postu:  Re: Dokumenty dotyczące Szczecinka przed 1945r.

Datowniki też trofiejne, ale co się dziwić, skąd wziąć inne chwilę po wojnie na ziemiach wyzyskanych.

Autor:  człowiek widmo [ 06 Mar 2016, 11:45 ]
Temat postu:  Re: Dokumenty dotyczące Szczecinka przed 1945r.

Ten ostatni dokument Waldka bardzo ciekawy. Swoją drogą, na stronach AP w Szczecinie, można znaleźć spisy "repatriantów" przybywających do Szczecinka w 45 roku. Ich lektura pozwala zobrazować skąd ludzie do miasta przybywali w tej pierwszej fali napływowej. I tak np. transport ze Lwowa wyruszył 24 maja 1945r. żeby do Szczecinka dotrzeć 11 czerwca, via Lublin.

Dla zainteresowanych wklejam odnośnik. Uderza duża liczba nazwisk, które przewijają się w mieście do dzisiaj. :)

http://www.szczecin.ap.gov.pl/iCmsModul ... nrzesp/341

Autor:  Polelum [ 06 Mar 2016, 16:04 ]
Temat postu:  Re: Dokumenty dotyczące Szczecinka przed 1945r.

człowiek widmo napisał(a):
Ten ostatni dokument Waldka bardzo ciekawy. Swoją drogą, na stronach AP w Szczecinie, można znaleźć spisy "repatriantów" przybywających do Szczecinka w 45 roku. Ich lektura pozwala zobrazować skąd ludzie do miasta przybywali w tej pierwszej fali napływowej. I tak np. transport ze Lwowa wyruszył 24 maja 1945r. żeby do Szczecinka dotrzeć 11 czerwca, via Lublin.

Dla zainteresowanych wklejam odnośnik. Uderza duża liczba nazwisk, które przewijają się w mieście do dzisiaj. :)

http://www.szczecin.ap.gov.pl/iCmsModul ... nrzesp/341


SUPER LINK!!!!!
Znalazłem nawet moich dziadków! Z dokumentu wynika, że zostali zakwaterowani 26 maja 1945 przy Moltke Str., co się zgadza z przekazem rodzinnym! :D

Autor:  człowiek widmo [ 09 Mar 2016, 18:15 ]
Temat postu:  Re: Dokumenty dotyczące Szczecinka przed 1945r.

Polelum napisał(a):
człowiek widmo napisał(a):
Ten ostatni dokument Waldka bardzo ciekawy. Swoją drogą, na stronach AP w Szczecinie, można znaleźć spisy "repatriantów" przybywających do Szczecinka w 45 roku. Ich lektura pozwala zobrazować skąd ludzie do miasta przybywali w tej pierwszej fali napływowej. I tak np. transport ze Lwowa wyruszył 24 maja 1945r. żeby do Szczecinka dotrzeć 11 czerwca, via Lublin.

Dla zainteresowanych wklejam odnośnik. Uderza duża liczba nazwisk, które przewijają się w mieście do dzisiaj. :)

http://www.szczecin.ap.gov.pl/iCmsModul ... nrzesp/341


SUPER LINK!!!!!
Znalazłem nawet moich dziadków! Z dokumentu wynika, że zostali zakwaterowani 26 maja 1945 przy Moltke Str., co się zgadza z przekazem rodzinnym! :D


W jakże znanym i cenionym przez nasze forum, drugim tomie szczecineckiej monografii, można odnaleźć tabelę: pochodzenie osadników przybyłych do Szczecinka w latach 1945- 47.

Czytamy tam między innymi, że najwięcej ludzi przywieziono z Grodna (718), Wilna (613), z terenów zabużańskich (290), Lidy (60), Lwowa (60).

Jeżeli będzie zapotrzebowanie społeczne wśród forumowiczów, to przytoczę jeszcze kilka statystyk dot. omawianych kwestii.

Poproszę również kolegę Zawiadowcę Forum o wyodrębnienie wątku z dyskusji, co by nie utonął. :)

Autor:  Dislav [ 12 Mar 2016, 20:52 ]
Temat postu:  Re: Pierwsi polscy mieszkańcy Szczecinka.

Taka informacja to bardzo mądra rzecz. Znalazłem tam wpis o Rodzicach i dwóch starszych braciach. Ja na repatriację się "nie załapałem", urodziłem się tu - na "Ziemiach wyzyskanych", a jeden z Braci - jest tu częstym gościem. Arkusz 239/279. Odpis z tego dokumentu otrzymałem kilka lat temu właśnie z tego Archiwum.

Autor:  człowiek widmo [ 13 Mar 2016, 18:16 ]
Temat postu:  Re: Pierwsi polscy mieszkańcy Szczecinka.

Dodam jeszcze liczby repatriantów ze wschodu kraju na dzień 25.10.1948. Dane dotyczą całego powiatu.

Grodno - 4242
Wilno - 3691
Tzw. Repatrianci z ZSRR - 2158
Tzw. Repatrianci z Zachodu - 1442
Oszmiana* - 1413
Mołodeczno - 1371
Lida - 885
Lwów - 864

* miasto na dzisiejszej Białorusi, w obwodzie grodzieńskim.

W lutym 1949 roku, Starostwo Powiatowe w Szczecinku oceniało, że powiat zamieszkuje 31 184 osób pochodzących z Polski centralnej, a przybyszy z za Buga szacowało na 25 437 osób.

Źródło: Dzieje Szczecinka, tom II, s. 54-56.

Autor:  Waldek [ 15 Mar 2016, 12:47 ]
Temat postu:  Re: Pierwsi polscy mieszkańcy Szczecinka.

Cd.

Załączniki:
skanuj0001.jpg [2.61 MiB]
Ściągnięto 296 razy

Autor:  człowiek widmo [ 21 Sie 2017, 16:17 ]
Temat postu:  Re: Pierwsi polscy mieszkańcy Szczecinka.

Artykuł ukazał się 17.09.11 w białostockim Kurierze Porannym.

Około 15 kwietnia 1945 r. władze podstawiły wagony na torach stacji Bieniakonie, miejscowości wpisanej w życiorys Adama Mickiewicza. Rodzina Przezdomskich zapisana była na wyjazd w Wilnie, ale ojczym Heleny (Lili) - mojej rozmówczyni - bał się, by go tam czerwoni nie cupnęli. Jako były białogwardzista miał z nimi porachunki jeszcze z okresu poprzedniej wojny. Wagon był towarowy, kryty, z piecykiem w środku, bez dziury w podłodze udającej ubikację. Przychodzące rodziny wrzucały do środka tobołki służące podczas jazdy za siedzenie i byle jakie miejsce do spania. W sumie uzbierało się ze 40 osób, w tym część bez papierów i ci ukrywali się za tobołkami.

Rodzina Przezdomskich wzięła ze sobą worek kartofli, worek mąki żytniej roztartej na żarnach, pięć kur w skrzyneczce. Pociąg ruszył, nikt nie miał ochoty na śpiew, nawet na głośne modlitwy. Ilekroć lokomotywa szarpnęła lub nagle hamowała piecyk odjeżdżał w kąt wagonu, a woda (zupa) z garnków wylewała się na podłogę. Okazało się też, że trzeba podczas postojów kraść węgiel. Nie było z tym zbytnich problemów, wszak słusznego złodziejstwa nauczyli się wszyscy w "raju sowieckim". Niestety, musieli też obyć się bez mycia, a wszy mnożyły się jak szalone. Na jednej ze stacji szerokotorowe wagony kryte zamieniono na normalnotorowe brudne węglarki, zatem bez dachu, a kwiecień - plecień napędzał deszcze, noce były zimne. Ojczym czuł się już bardzo chory (zmarł w lutym 1946 r.), więc matka Natalia wzięła sprawę w swoje ręce i wraz z innymi kobiety podczas postojów robiły wyprawy "po dach". Na kolejnej stacji wypatrzyły duże kawały dykty. Był to materiał na skrzydła do samolotów (kukuruźników?) i wartownicy zaczęli strzelać. Kobiety odniosły jednak sukces, udało się częściowo zadaszyć węglarkę. Zimno dokuczało 16-letniej Lili, choć miała na sobie wełniane pończochy domowej roboty i osobliwe buty, dzieło mamy plus sąsiada. Mama sama wyprawiła skórę cielęcą, a sąsiad wykroił z drewna podeszwy. Polska ucieszyła repatriantów, ale niewiele miała do zaoferowania przybyszom.
W Białymstoku przerażały ruiny, miejscowy Państwowy Urząd Repatriacyjny zachęcał do dalszej jazdy, na zachodzie miało być lepiej. Tygodniowy postój wypadł w Bydgoszczy. Nikt nie wiedział na co tak długo czekają. Może na zmiłowanie Boże?! Dojechał tu pociąg z Wilna, ojczym odnalazł znajomego pana Hryniewicza. Ten nie miał wątpliwości, że trzeba jechać na Ziemie Odzyskane. Niemcy stamtąd uciekli, zostały domy i pola, trza brać co lepsze i zaczynać nowe życie. Gdzie dokładnie? Mapy nie było, w szkołach o tamtych ziemiach nie uczyli. Padło na Szczecinek.

Po trzech tygodniach podróży wymęczeni repatrianci wyładowali się na rampę. Był piękny słoneczny dzień, niedaleko od stacji stały całe dwu-, trzypiętrowe domy. Młodzi skrzyknęli się i pobiegli na zwiady. Lila znalazła kolorową filiżaneczką do herbaty, talerzyk i skarb nad skarby - szczotkę do zamiatania. Nie miotłę z witek brzozy, ale prawdziwie miejską szczotkę. Wymachując nią przybiegła do swoich. Ojczym natychmiast zrobił użytek z laski, krzycząc: To ja ciebie na złodziejkę chowałem! Co innego kraść słusznie u Ruskich, co innego u siebie. No, prawie u siebie. Mama zażegnała ogniwo wojny domowej, zgodnie zaczęto szykować się do zasiedlenia. Mężczyźni przyszli jednak z wiadomością, że w domach nie ma wody i światła. A ponadto cholera wie, czy faszyści nie zostawili jakichś min. No to przesiedleńcy zostali na noc na rampie. Najbardziej martwiła się pani, co aż tu dowiozła fortepian. Pewnie rodowy. Późnym wieczorem, mogła być godzina dziewiąta, nagle nadbiegli czerwonoarmiści, strzelali w górę, krzyczeli. Cywili zmroził strach, a potem to były już tylko łzy szczęścia i nastało powszechne całowanie. Koniec wojny! Germańcy kaput! Rano zaczęło się przejmowanie zdobycznego mienia. Najwięcej cieszyli się państwo Hryniewiczowie, którzy zajęli piękną willę nad jeziorem, nawet zapraszali Przezdomskich do siebie na pięterko.
Po miesiącu przyszli jednak "wyzwoliciele" i Wilniuków wyrzucili, bo to miał być obiekt wojskowy. Przezdomscy zamieszkali skromniej, a i tak wygodniej niż dawniej. Któregoś dnia pojawiła się Niemka i błagała o pozwolenie wzięcia z piwnicy słoików z dżemem agrestowym, bo skończyły się jej wszelkie zapasy. Ojczym dobrze znał język niemiecki, przepytał zalęknioną właścicielkę i zezwolił. Trzy miesiące później cała rodzina przeniosła się do Łobez (Łobza), gdzie był nie tylko domek, ale także miejsce pracy i stołówka. Tu już nikt nie miał wątpliwości, że II wojna światowa się skończyła. A czy wybuchnie trzecia?

Strona 1 z 1 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/